Dywagacje okołokonsumpcyjne.
niedziela, 26 września 2010
Cardhu. Whisky. Speyside rządzi.

Z okazji spotkania rodzinnego tradycyjnie wystawiłem na pokład butelkę whisky. A nawet dwie. Wraz z moim Ojcem porównywaliśmy walory smakowe opisywanego już wcześniej McClelland'sa i świeżo zakupionego Cardhu.

whisky cardhu

Zasadniczo słuchy mówią, że single malty z północnowschodniej części Szkocji zwanej Speyside, są łagodniejsze i przyjemniejsze dla podniebiebia. Oczywiście związana jest z tym również destylacja, woda, miejsce, w sensie beczek w jakich alkohol jest przechowywany i pewnie pierdyliard innych elementów o których jako laik nie mam pomarańczowego pojęcia, a wpływających na smak, zapach i walory poranno-kacowe.

Poza tym, nie da się ukryć że ważna jest też różnica w cenie. McClelland's kosztuje na bezcłówce 15 euro a Cardhu jakieś 50. I to się czuje.

Cardhu jest zdecydowanie delikatniejszym, delikatnie rozgrzewającym trzewia, doskonałym alkoholem do popołudniowo-wieczornego posiedzenia przy dobrym filmie lub w doskonałym towarzystwie rozmawiając o niczym.

Gdzieś wyczytałem, że Cardhu jest single maltem dla kobiet. Może i tak. Ale ja tam takie wyskacze lubię.

 

10:18, pennepesto , whisky
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Ben Riach 12

Whisky Ben Riach poznałem nieco przez przypadek. Miałem kupić flaszkę przyzwoitego alkoholu na spotkanie rodzinne i zahaczyłem o sklep na Pańskiej 81/83 w Wawce.

Długo się opierałem zanim dałem się przekonać przesympatycznej obsłudze na zakupu czegoś innego niż Chivas. W końcu po kilkunastominutowej dyskusji o wyższości single maltów nad blended - złapałem za flaszkę i udałem się na rodzinną imprezę.

whisky Ben Riach

To co mnie mocno zaskoczyło to kolor. Jak na whisky jest bardzo jasny, smak natomiast zbliżony bardziej do koniaku niż do tego co tradycyjnie uznałbym za szkocki alkohol. Niemniej jednak jest miło i delikatnie. Doskonale współgra z cygarem.

Cena: ok. 160 zł.

Więcej informacji na sajcie Ben Riach - http://www.benriachdistillery.co.uk/

10:55, pennepesto , whisky
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 sierpnia 2010
Zielony. Johnny Walker. Green Label.

Generalnie do Jaśków Wędrowniczków podchodzę sceptycznie. Nigdy nie urzekały mnie smakiem, bukietem czy delikatnie wyczuwalną nutką czegośtam ;-). Ot flaszka do kupienia w każdym sklepie. Szczerze mówiąc czerwony nigdy mi nie podchodził. Czarny miał kilka interesujących występów choć nie potrafię sobie przypomnieć ,kiedy ostatni raz go piłem.

Mimo wszystko postanowiłem dać szansę Jaśkowi Zielonemu.

Walker Green

Zielony nie jest typową mieszanką whisky. Jest oczwyiście "blended" ale nie z pierdyliarda gorzelni z całej Szkocji i ale starannie wyselekcjonowanych czterech, przynajmniej piętnastoletnich, single maltów.

Green Label mówiąc najprościej i najkrócej jest zdecydowanie przednim alkoholem. Moim zdaniem spokojnie przebija o wiele droższą wersję Gold Label - ale to historia na osobną notkę. Zdecydowanie polecam na wieczorne nasiadówy w sympatycznym gronie i do tego koniecznie na świeżym powietrzu po sutej kolacji. Mniam.

00:37, pennepesto , whisky
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2