Dywagacje okołokonsumpcyjne.
środa, 22 lipca 2009
Festiwalowa konsumpcja do piwa. Po Niemiecku.

Tradycyjna korpopanika związana z pytaniem "co by tu dzisiaj opi**dolić na ciepło?!" opisana w notce "Skrzydełko czy nóżka. Dylematy korporacyjne." spotkała się kilka dni temu z problemem konsumpcyjnym, który dopadł mnie na Amphi Festival 2009 w Kolonii. (Kilka słów o tym feście w notce "Gotycko-Industrialna Kolonia w Warszawie".) Poniżej - 3 szybkie dania do zapodania sobie przed i w trakcie koncertów.

1. Śniadanie w Merzenich.

Kawa i kanapka

Kanapka z kotletem. A jeszcze lepiej 2 kanapki (każda w cenie 2,50 Euro) oraz kawka Latte Macchiato (2,30 Euro). Nie rzuca może smakiem na kolana, ale daje solidną podstawę do pierwszego koncertowego piwa.

2. Placki ziemniaczane.

placki

Mam jakąś traumę z dzieciństwa jak słyszę o plackach ziemniaczanych. Jednak w tym wypadku 3 placki świeżo "moczone" w oleju, który wyglądał na taki, co ma raczej pól dnia, a nie pół roku doprowadziły moje kubki smakowe do stanu, który możemy uznać za całkiem przyjemny. Szczególnie, że za cenę ok. 3 Euro otrzymujemy kolejny przyzwoity podkład pod następne piwo.

3. Zakąska makaronowa.

Na nieco większy głód przed finalną partią koncertów warto wrzucić makaronik. Nadaje się też na kaca-potwora. Mamy do wyboru dwie wersje - z kurczakiem (5 euro) i wegetariańska (4,5 Euro). Obie w sosie słodko-kwaśnym.  Powiedzmy sobie szczerze - szczyt kulinarnych możliwości to to nie jest - ale niezbyt często zdarza się, aby na festiwalach muzycznych podawano coś wyrafinowanego. W końcu to tylko fastfood, z tym, że jakiś taki bardziej zjadliwy.

Nie zrobiłem fotki piwa, lecz Gaffel Kolsch całkiem daje radę.

Tagi: lunch
00:49, pennepesto , niemieckie
Link Dodaj komentarz »