Dywagacje okołokonsumpcyjne.
piątek, 27 sierpnia 2010
OMG! Part II - Owoce. Oraz Morza.

W zasadzie to cały patent z gotowaniem polega na tym, aby napierniczać multitasking w czasie gdy przygotowuje się ten element dania, który robi się najdłużej. No dobra powiem inaczej. Zostać należy mistrzem patelni w czasie gdy gotuje się ryż lub makaron lub ziemniaki lub whatever.

Dzisiaj zaserwowałem sobie krewetki z ryżem (z curry) i nie tylko. Brzmi prosto. I oczywiście jest proste jak budowa niedźwiedzia polarnego. Ryż mam dwunastominutowy więc zakładam, że proces przygotowania posiłku potrwa również 12 minut. Zacznijmy od składników.

dom tiger skladniki

Składnik podstawowy to białe wino. Tym razem trafiło na portugalskie, półwytrawne. Pozostałe elementy, nieco mniej ważne to:

- 9 sztuk krewetek tygrysich

- jakieś 250 gramów małż

- 2 ząbki czosnku

- ryż

- tajny składnik2

(Tajny składnik1 jest w poprzedniej notce)

Następuje szybki wrzut ryżu do gotującej się wody. W tym samym czasie kałek masła ląduje na patelni - zaraz za nim czosnek. Czosnek jest czymś absolutnie genialnym. Rzekłem.

dom tiger ryz

Gdy czosnek zacznie wyglądać jak człowiek - jest lekko przyrumieniony niczym panna z dobrego domu słysząc świński dowcip - wrzucamy mięcho w postaci małż i krewetek.

dom tiger duszenie

Owoce morza mają to do siebie, że wydalają z siebie sporo wody. I bardzo dobrze. Tu się gotuje a w międzyczasie jest chwila na łyk wina. Można pomieszać kontrolnie, żeby nie było nudno. Generalnie oczekiwać należy wyparowania wody. Gdy ta jest prawie w formie gazu - dorzucić należy tajny składnik1 - tandoori masala.

dom tiger tandoori

Oczywiście o soli i pieprzu nie wspominam. Oczywista oczywistość. Czynność mieszania. Mały gaz.

Czas zająć się ryżem. Ugotowany wrzucić należy do garnka z rozpuszczonym masłem. Do tego trochę curry.

dom tiger curry

I czerwonej papryki.

dom tiger papryka

Chwilę mieszam, żeby nabrało kolorku i sru - wszystko na talerz. I z patelni też.

dom tiger finito

Jest dobrze. Smacznie. Nie jest najtaniej ale warto. A poza tym zajebiście szybko się to wszystko przygotowuje. Jutro może zrobię sushi.

Znaczy zamówię.

16:51, pennepesto , w domu
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 sierpnia 2010
OMG! czyli O Marek Gotuje.

Nie ma co ukrywać, że wiele wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca. Przede wszystkim parę dni temu urodziła się córka imieniem Jagoda zwana. Miesiąc temu miałem laparoskopię woreczka żółciowego. Też niezły hardcore. Wszystko to, niewątpliwie, wpływa na dietę. Ja mam swoją dietę niskotłuszczową, którą stopniowo przekształcam w coś normalnego. Młoda Dama je lekko i tak żeby karmionemu dzidziusiowi nie stało się kuku jakieś. Młody Gentleman ma swoje własne odpały i wymagania. Na przykład zasadniczo nie jada mięs wszelakich. Jego strata.

W każdym razie każde z nas je co innego, a mnie ze względu na ostatnie wydarzenia cieżko zahaczyć o przyzwoitą knajpę - a co za tym idzie - gotuję w domu. Strasznego dramatu nie ma. Tym bardziej, że czuję się jak pod tym względem jak kawaler - gotuję praktycznie tylko dla siebie bo nikt inny nie chce lub nie może jeść tego samego.

Dzisiaj jednak mnie natchnęło, aby sfotografować swoje dzieło kulinarne w postaci "makarą" z pieczarkami i mięchem schabowym.

Parę dni temu Młoda Dama podjęła udaną próbę przyrządzenia schabu w piekarniku. Zostało małe co nieco surowizny więc podjąłem wyzwanie actimela w celu przygotowania i konsumpcji tego co zwykle można wykorzystać robiąc tradycyjny kotlet schabowy.

Oczywiście nie ma opcji gotowania bez odpowiedniego nastawienia. Nastawienie to zapewnia lampka wina konieczna do rozwinięcia technik kulinarnych. U nas w lodowce stała butelka białego portugalskiego. Niedawno je odkryłem i muszę przyznać jest zacnie smaczne.

dom schab wino

No teraz to możemy przystąpić do gotowania właściwego. Ale najpierw składniki:

- nieco schabu (pozbawionego tłuszczu przy pomocy noża) pokrojonego na podłużne kawałki przykiszonego przez chwilę w lodówce w obecności czosnku, oliwy i tajnego składniku.

- "makarą" lubella do spaghetti -  bezjajeczny - 1/3 paczki.

- pieczarki.

Na pieczarkach należy się chwilę zatrzymać - to swoiste alibi kulinarne. Schab ma to do siebie, że ciężko go zrobić tak, aby był miękki i soczysty. Mój Ojciec to potrafi - ja raczej mam z tym problemy. W każdym razie, jak schab nie wyjdzie zawsze mamy pieczarki a one rewelacyjnie komponują się z "makarą".

Na początek wrzucam nieco masła a następnie pieczarki. Gdy te wyglądają całkiem soczyście dorzucam mięcho.

dom schab miecho

W tym czasie wrzucam również "makarą".

dom schab makaron

W zasadzie mięcho mogłoby być  pokrojone w kostki. Lecz w tym miejscu właśnie chciałbym zwrócić uwagę na mój geniusz kulinarny i podejście innowacyjne do projektu - Marek Gotuje. Otoż nigdy nie wiem czy mięcho w srodku jest już usmażone czy nie, więc co jakiś czas przecinam je i sprawdzam, aż będzie tak jak być powinno. Prezentacja na widelcu:

dom schab sprawdzeni

Perfecto. Kroję więc pozostałe kawałki tak aby mięc w miarę równe kostki i dodaję tajny składnik - wodę - a niech się zdeka poddusi całość. I tak się niech dusi póki woda sama nie wyparuje.

dom schab duszenie

Jak już woda wyparuje dorzucam najtajniejszy składnik, który ostatnio stosuję do wszystkiego. To czubryca czerwona.

dom schab czubryca

Oprócz tego - sól i pieprz - na oko. A w ogóle to czubryca jest kolejnym alibi. Nawet jak mięcho wyjdzie zbyt twarde - to przynajmniej będzie miało fajny smak. Całość mieszam i wrzucam na talerz wypełniony "makarą". (Dodałem listek bazylii. Nie wiem dokładnie po co - ale dobrze wygląda).

dom schab finito

Wrażenie kulinarne - jest dobrze. Sam zrobiłem, smakuje nieźle a i schab nie okazał wrogiem specjalnym. Pamiętać jednak należy aby wino było w pobliżu. Gotowane bez niego może zakończyć się stratą czasu.

17:15, pennepesto , w domu
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Ben Riach 12

Whisky Ben Riach poznałem nieco przez przypadek. Miałem kupić flaszkę przyzwoitego alkoholu na spotkanie rodzinne i zahaczyłem o sklep na Pańskiej 81/83 w Wawce.

Długo się opierałem zanim dałem się przekonać przesympatycznej obsłudze na zakupu czegoś innego niż Chivas. W końcu po kilkunastominutowej dyskusji o wyższości single maltów nad blended - złapałem za flaszkę i udałem się na rodzinną imprezę.

whisky Ben Riach

To co mnie mocno zaskoczyło to kolor. Jak na whisky jest bardzo jasny, smak natomiast zbliżony bardziej do koniaku niż do tego co tradycyjnie uznałbym za szkocki alkohol. Niemniej jednak jest miło i delikatnie. Doskonale współgra z cygarem.

Cena: ok. 160 zł.

Więcej informacji na sajcie Ben Riach - http://www.benriachdistillery.co.uk/

10:55, pennepesto , whisky
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15