Dywagacje okołokonsumpcyjne.
Blog > Komentarze do wpisu
Dead Duck. Po chińsku.

Mam cały czas awersję do śmierdzących chińskich knajp i plastykowych talerzyków, o sztućcach nie wspominając. Zapewne wynika to z nienajlepszych doświadczeń żołądkowych w naszym pięknym kraju, ale również, dla porównania, z miłych dla podniebienia chwil spędzonych w jednej z doskonałych chińskich restauracji pod Kolonią gdzie trafiła mi się kaczka pozostająca w mej pamięci jako wzorzec smakowy.

Pewnie bym o niej zapomniał gdyby nie to, że niemalże siłą zostałem zaciągnięty przez współpracowników do baru na rogu Grochowskiej i Terespolskiej w Wawce.

Nieśmiertelne białe plastiki oczywiście były, ale pozostałe elementy - bez zarzutu. Przede wszystkim czysto, miła obsługa, nieźle (jak na bar szybkiej obsługi) podane, a i ceny zdecydowanie interesujące. W moim wypadku 16 zł za kaczkę na goracym półmisku, do tego ryż i sałatka.

Prezentacja:

kaczka grochowska

Ostatnio miałem równiez okazję skosztować tam także krewetek w panierce na gorącym półmisku. Przyznam, ze również były niczego sobie.

Generalnie - można tam uderzać zdecydowanie w poszukiwaniu smacznego lunchu.

P.S. W zadzie nie wiem czy za tytuł wpisu już mam się kajać i zacząć przepraszać? A może pościgać adminów bloxowych, że na mnie donieśli? Zostanę wtedy ofiarą systemu. Czy coś.

wtorek, 26 października 2010, pennepesto
Tagi: lunch

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/06/21 12:34:23
Polecam wyśmienita kaczuszkę w restauracji WOOK.
-
2013/03/28 10:13:59
To ja najpierw ukatrupię mój program pit 2012, a potem zabieram się za kwokę :D