Dywagacje okołokonsumpcyjne.
Blog > Komentarze do wpisu
Prasko-grecki kebsik z barana.

Mam słabość do kebsa pod Bajką. Mam też słabość do całodobowego kebsa na Krakowskim Przedmieściu między Uniwerkiem a pomnikiem Miszcza Astronomii Wszelakiej, znanego szerzej jako Kopernik.  Mikołaj zresztą. Oba miejsca jednoznacznie przypominają mi się jako obowiązkowy przystanek konsumpcyjny do nieodżałowanego klubu Kopalnia lub poranny powrót z owego przybytku diskomroku.

Dla niezorientowanych Kopalnia znajdowała się w piwnicach budynku tuż przy ambasadzie belgijskiej na poczatku Senatorskiej. Kilka lat temu było to jedyne sensowne miejsce zabaw towarzyskich w klimatach mroczno-gotycko-industrialnych. Z tego co pamiętam nie działało do końca legalnie, miało problemy z koncesją na alkohol i została oczywiscie po jakimś czasie zamknięte. Niemniej jednak, klimat był niezapomniany a sentyment pozostał.

Wracając do opowieści kebsowych, dzisiaj w ramach penetracji knajp w okolicach korpo padło na prześlicznej urody miejsce o wdzięcznej nazwie Atena. (Róg Grochowskiej i Terespolskiej)

atena

Jak widać na załączonej rycinie nie jest to knajpa do której mozna udać się na romantyczną kolację, natomiast wpaść na chwilę w celach zapchania brzucha jest jak najbardziej wskazane. Za niezbyt wygórowaną kwotę 17 złotych polskich otrzymujemy przyzwoitą dawkę baraniny, tyż i sałatkę. Ogólnie prezentuje się to następująco:

atena kebs

Nie rzuca jakoś specjalnie na kolana. Znowu jest plastikowy obrzydliwy widelec - ale talerz jest taki jak być powinien, czyli ceramiczny., a to co na nim zdecydowanie nadaje się do konsumpcji.

piątek, 10 września 2010, pennepesto
Tagi: lunch

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Look, *.wincor-nixdorf.com
2010/09/10 15:01:51
Gratulancje z okazji narodzin córy :-)
-
2010/09/10 15:12:07
Dzięki. :)