Dywagacje okołokonsumpcyjne.
Blog > Komentarze do wpisu
Penne Pesto. Klasyk po domowemu.

Mieszkałem kiedyś rzut niewielkim oszczepem od restauracji Vapiano. Podają oni wzrocowe penne z sosem pesto o którym pisałem w jednej z wcześniejszych notek. Teraz mam tam zdecydowanie zbyt daleko, dlatego nie pozostaje nic innego jak przejść do domowego przygotowania Penne z sosem Pesto bazyliowym z odrobiną parmezanu. 

Oczywiście zaczynamy od zebrania odpowiednich składników. Bez wina nie ma opcji gotowania. Wybieram ponownie portugalskie. Poza tym nie mam pod ręką parmezanu więc starłem nieco sera żółtego królewskiego. Do tego pieczarki i pesto w małym słoiczku. Praktycznie będzie potrzebne pół słoika - więc mam zapas na następny raz.

dom pesto skladniki

Początek bezkombinacyjny - masło i pieczarki. W sumie nie wiem po co pieczarki ale jakoś się ostatnio przyzwyczaiłem do tego, że dokładam je do każdego dania. Sorry. No bonus.

dom pesto grzyby

W międzyczasie oczywiście gotuje się już makaron penne. Więc jest jakieś 12 minut na przygotownie reszty - co akurat nie jest zbyt skomplikowane.

Dorzucam nieco ... wody ... niech się chłopaki nieco podduszą a ja mam czas na kolejną lampkę wina.

Ziew.

Po kilku minutach woda z pieczarek wyparowała - penne już prawie dochodzi do siebie - więc czas wrzucić pesto. Odpalam słoik i ładuję jego połowę na patelnię.

dom pesto pesto

W powietrzu unosi się zapach bazylii - małe zamieszanie - i zmiejszenie gazu na jedynkę. trzeba zająć się wreszcie makaronem. Powiedziałbym odcedzić makaron - ale zbyt przypomina mi to odcedzić kartofelki co ma swoje dość hmmm skomplikowane znaczenie.

Dobra. Knuję z makaronem.

dom pesto makaron

I wrzucam na patelnię razem całą resztą towarzystwa podkręcając gaz na maksa.

dom pesto patelnia

Minuta mieszania i sru na talerz. Dodać należy parmezanu - znaczy startego sera żółtego - i danie gotowe. 12 minut, no może 13 i po zawodach. Dolewam nieco wina do kieliszka i przystępuję do konsumpcji.

dom pesto final

W tym momencie czuję się mistrzem świata i wszechgalaktyk. Jednak w Vapiano chyba robią to minimalnie lepiej. Może to przez orzeszki piniowe? cholera ich wie. Mimo wszystko domowa wersja jest miodna. A im więcej wina wypitego jest w trakcji przygotowywania - tym miodna jest bardziej.

 

sobota, 25 września 2010, pennepesto

Polecane wpisy

  • OMG! Part III - Kurciak.

    Od jutra znowu zasuwam do pracy. Ma to tego plusa, że korpo zmieniło siedzibę, a co za tym idzie jest opcja rozejrzenia się tu i tam po warszawskiej Pradze i ma

  • OMG! Part II - Owoce. Oraz Morza.

    W zasadzie to cały patent z gotowaniem polega na tym, aby napierniczać multitasking w czasie gdy przygotowuje się ten element dania, który robi się najdłużej. N

  • OMG! czyli O Marek Gotuje.

    Nie ma co ukrywać, że wiele wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca. Przede wszystkim parę dni temu urodziła się córka imieniem Jagoda zwana. Miesiąc temu mia

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Leon, *.acn.waw.pl
2010/09/25 20:29:56
Marek, wiesz co... usmażyłeś pieczarki, ugotowałeś makaron i podsmażyłeś pesto... starłeś ser. Hm... no miszcz :D Tuszem.
-
2010/09/25 21:00:03
Leon, no podoba mi się twoje podsumowanie. I nie da się ukryć, że miszcz.
-
Gość: Darkest, *.chello.pl
2010/09/25 22:13:25
No miszcz. Ja tego sera bym już nie ogarnął.
-
2010/09/25 22:21:07
Darkest, co do tego nie mam wątpliwości, a i zamiast wina może i w Twojej wersji inne dobro alkoholowe się pojawić.
-
Gość: Dade, *.centertel.pl
2011/01/19 11:15:39
pesto w żadnym wypadku nie wolno podgrzewać!!!!!
-
Gość: Dade, *.centertel.pl
2011/01/19 11:16:11
pesto w żadnym wypadku nie wolno podgrzewać!!!!!