Dywagacje okołokonsumpcyjne.
Blog > Komentarze do wpisu
Orientalnie, na szybko i z klasą.

Wspomniana niedawno przeze mnie zmiana usadowienia korpobiura umożliwiła mi nowe badania kulinarne w okolicach Pragi Południe. Na pierwszy rzut poszło dzisiaj w kierunkach orientalnych.

Knajpy z chińszczyzną czy wietnamszczyzną lub dowolną inną szczyzną zwykle kojarzą mi się z lekko zasyfiałym barakiem, w którym w małej kuchni podającej zapachem niezachęcającym uwijają się dwie osoby nad parującymi wokami. Do tego zdeka obsyfiałe plastikowe talerzyki i obowiązkowe białe sztućce. Często się zdarza, że jedzenie jest smaczne, choć zdarzają się i dramaty po których pół firmy bierze wolne.

Na drugim końcu są oczywiście tradycjne knajpy z orientalnym żarciem w których jest miło, pachnąco i drogo. Ale to nie dzisiaj i nie dla mnie. Dzisiaj potrzeba mi szybkiego lunchu, który zapewni mojemu organizmowi odpowiednią dawkę energii.

Wybór padł na sieciówkę Noodle w Pudle a dokładnie na jedną z ich miniknajpek przy Grochowskiej 304. Przede wszystkim jest czysto, żarcie podają w zgrabnych kartonikach a do tego drewniane pałeczki. Dla niekumających ich obsługi jest widelec. Z kolorowego plastiku - a co nie żadne obrzydliwe białe świństwo.

Do wyboru mamy jedno z 6 klasycznych dań - makaron jakiś z czymś konktretnym (np wieprzowiną) plus dodatki. Dla osób o wyzszym stopniu wtajemniczenia jest możliwość samodzielnego wyboru składników. Po szczegóły odsyłam na http://www.noodlewpudle.com/.

Dzisiaj wybrałem zestaw tradycyjny pod dźwięcznie brzmiącą nazwą Singapore Sky, a w nim sos kokosowy, noodle pszenne, świeże krewetki, brokuły i papryka.

nuudle

Samo danie nie rzuca na kolana i nie błaga o więcej, tym bardziej, że jako fan krewetek wolałbym ich zobaczyć cały karton, ale niewątpliwie w ramach szybkiego lunchu w stylu orientalnym - sprawdza się znakomicie.

Próbowałem ostatnio też wersję Tokyo Traffic z wołowiną i przyznaję, że mięcho jest świetne - ale oczywiście jest go tyle co kot napłakał.

Btw Fotkę zrobiłem moim pięknym nowym ajfąnem cztyry - trzeba przyznać, że jest różnica w obrazie, tej głębi ostrości, jakości w porównaniu z moim wysłużonym 3G. Hehehhehhe. ;-)

piątek, 03 września 2010, pennepesto
Tagi: lunch

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: