Dywagacje okołokonsumpcyjne.
Blog > Komentarze do wpisu
Leniuch i Kafka.

Jest kilka takich miejsc do których lubię wracać. Nie dlatego, że jest w nich wybitna atmosfera, rewelacyjna kuchnia, przyjemne portfelowi ceny. Lubię do nich wracać bo mają dobrą miejscówkę. Centrum miasta, lecz w miarę cicho a wokół mnóstwo dodatkowych atrakcji.

W Wawce taką knajpą jest Cafe Kafka na Oboźnej 3. Tak, nie rzuca na kolana, lecz rzut oszczepem na Uniwerek, skąd od czasu do czasu podąża Pewna Młoda Dama, a także pobliże parku wraz z całkiem przyjemnych placem zabaw do perfekcji opanowany już przez Młodego Gentlemana, stanowią atuty nie do przebicia. A, że nie wspomnę o niedalekim BUWie gdzie walnąć można się na trawie bądź skoczyć na Paulanera do Hulakula wrzucając po drodze niewyrośniętą młodzież na kolejny, tym razem płatny plac zabaw.

No dobra. Gdyby żarcie w Kafce nie nadawało się do jedzenia pewnie nigdy bym tu nigdy nie wrócił. Ale zacząć należy od tego co jest zdecydowanie najlepsze. Kawa. Latte. Mniam.

kawa kafka

Do tego można zamówić dodatkowe atrakcje kulinarne. Osobiście zwykle atakuję podgrzewaną kanapkę z szynką parmeńską. Może nie jest to danie wybitne - ale skutecznie zapycha.

W przypadku chęci na coś lżejszego można uderzyć w sałatkę z kurczakiem.

kafka sałatka

Na fotce wygląda to zdecydowanie lepiej niż smakuje. No chyba, że był mały pech i jedynie przypadkowo kurczak w sałatce był jakiś wysuszony.

Można też penne w sosie pesto.

kafka pesto

Pamiętając smak penne pesto z Vapiano nietrudno zgadnąć, że to w Kafce jest zdecydowanie słabsze, choć tragedii nie ma.

Cenowo również nie ma przegięcia. Kawa ok 10zł. Dania - 10 do 30 zł.

Przy sprzyjającej pogodzie można zasiąść w rozkładanym leżaku również poza knajpą na pobliskim pagórku. A to niewątpliwie dodaje Kafce uroku.

 

sobota, 07 sierpnia 2010, pennepesto

Polecane wpisy

  • Prasko-grecki kebsik z barana.

    Mam słabość do kebsa pod Bajką. Mam też słabość do całodobowego kebsa na Krakowskim Przedmieściu między Uniwerkiem a pomnikiem Miszcza Astronomii Wszelakiej, zn

  • Farewell to steak.

    No i się skończyło. Finito. Null. Generalnie klapa. Zarządzam przerwę miesięczną w konsumpcji ciężkich mięs wszelakich. Przechodzę na dietę lekkostrawną i w ogó

  • Zaginiony Stek. Część 4. Zaskoczenie.

    Zasadniczo sprawę steków uznałem za zakończoną. Na wszelki wypadek będąc kilka dni temu w Kijowie zawitałem ponownie do goodmana w celach wiadomych, a raczej po

TrackBack
TrackBack URL wpisu: